Blog > Komentarze do wpisu
Jestem w zwiazku z żonatym mężczyzną który nie chce odejść od swojej żony. Jak to jest być kochanką żonatego czyli numerem dwa.
Czyli wpis o tym jak to jest być kochanką. Plusy i minusy :) Obawy czy kocha czy nie

Witaj Pawle!

Na Twój blog trafiłam zupełnie przypadkiem. Szukałam czegoś w temacie "dlaczego facet mówi,że kocha a odchodzi" i pojawiła się Twoja strona. Od razu przeczytałam większość wątków. Przesiedziałam całą noc i pół dzisiejszego dnia. I pomyślałam,że jeśli ktoś może mi coś wyjaśnić to może to właśnie będziesz Ty. Postaram się zwięźle opisać Ci sytuację.

Jestem (a może byłam)w związku 4 lata z żonatym facetem. Miała być tylko przyjaźń, a przerodziła się w szalone uczucie. On jest typem zamkniętym w sobie i bardzo rzadko mówi o uczuciach. Ale gdy już to zrobi wiem, że szczerze. Przez ten czas dość często się rozchodziliśmy najczęściej w gromach okrzyków.

Nienawidze tego, gdy milczy po jakiejś kłótni i nie wiem co myśli. Zawsze miękne i zasypuje go esami. Zawsze do siebie wracaliśmy. Zawsze jednak powtarzał,że mimo że tego nie widać i może ja też tego nie czuję ale kocha mnie i dlatego właśnie zawsze do siebie wracamy. W trakcie trwania naszego związku jego żona zaszła w ciąże. To było w zeszłym roku. Mówił,że "gdyby się nie wjebał to by z nią nie był". Nie wierzę w wpadki po tylu latach małżeństwa ale cóż.

Zacisnęłam zęby i przebolałam. Nadal byliśmy razem. Kocham go jak nikogo dotąd. Jest dla mnie jak druga połówka. To samo nas bawi, to samo smuci, seks przede wszystkim zawsze był tym co nas ciągnęło do siebie ponieważ nigdy nie potrafimy utrzymać rąk przy sobie. On jest chorobliwie zazdrosny.

Ostatnio spędzałam trochę czasu z kumplem który miał kłopoty. Nie było w tym podtekstów i zawsze mówiłam o tym mojemu ukochanemu żeby nie czuł się zagrożony. Bo nie ma takiego który mógłby być zagrożeniem. jednak zaczął mieć pretensje. potrafił przerwać rozmowę i się kilka dni nie odzywać. a ja jak zawsze nie wiedziałam co myśli. w ostatnich dniach zebrałam swoje myśli i napisałam mu esa mniej więcej takiej treści: mam wrażenie, że w pewnych sprawach nigdy Cię nie zrozumiem. sam masz żonę i dzieci,w ostatnim czasie Twoje plany i działania sprawiły, że jest coraz mniejsza szansa na to by być ze mną, gdy pytam o mnie kim dla Ciebie jestem albo czy coś planujesz z nami to milkniesz.A masz pretensje o to, że pomogłam kumplowi gdy miał problem. Nigdzie nie wychodzę bo pamiętam sytuację gdy raz bawiłam się ze znajomymi i nas widziałeś i jak to się skończyło. Teraz na dni miasta też nie pójdę bo moje koleżanki są mężate i dzieciate a gdybym wyszła z kumplami znów skończyłoby się na podejrzeniach. Nie martw się nie będę więcej widywać się z kumplem i niech nic Ci nie chodzi po głowie bo nie masz powodów do obaw. Na co on odp mi,że mam w zupełności rację i dlatego choć bardzo mnie kocha to myśli, że powinniśmy to zakończyć i przeprasza mnie za wszysto co zrobił i czego nie zrobił. Napisałam mu, że nie chcę nic kończyć tylko że czasem go nie rozumiem i chciałabym poznać jego myśli, i żeby przemyślał czy naprawde chce skreślić nasze 4 lata. I milczy.

Nie wiem co mam robić. Koleżanki mówią żebym się nie martwiła bo wróci, bo przecież zawsze wraca. Ale jak mam się dowiedzieć co on myśli, czuje. Wiem,że mnie kocha, wiem że mu zależy, ale chciałabym mieć go w końcu dla siebie. O ile jeszcze do mnie wróci.

Przepraszam,że tak się rozpisałam, wiem miało być krótko. Ale jak szuka się pomocy u obcych zupełnie osób to trudno zebrać myśli na skraju desperacji. Nie szczędź słów krytyki sama wiem jak wielką suką jestem,ale suką beznadziejnie zakochaną. Pozdrawiam i mam nadz że mi odpiszesz.

************


Odpowiem Ci, postaram sie w przeciagu tygodnia zrobic to na blogu. Mam nadzieje, ze mi sie uda, zazwyczaj mi sie udaje ( raz tylko jednej dziewczynie obiecalem ze musi poczekac tydzien a zeszlo sie 3 ) Bede z Toba juz dzis szczery, nie wiem czy Ci sie spodoba to co napisze.

************

Witaj.

Więc niecierpliwie czekam na odpowiedź. Domyślam się że nie będzie to przyjemne. wiem jaki jest stosunek ludzi do kochanek, tych "wampirzyc rozbijających cudowne, szczęśliwe rodziny". Domyślam się też że napiszesz coś o tym że temu facetowi jest tak wygodnie, że nic nie chce zmieniać, że skoro to już 4 lata itp itd. swoją drogą ciekawe co byś mi powiedział gdybym pominęła fakt,że jest żonaty i po prostu napisała że jestem z kimś kogo kocham.

Pozdrawiam i czekam na Twoją opinię


***********


Zaskoczę Cię. Nie będę poruszać tego czy jest to złe czy dobre, że spotykasz się z żonatym mężczyzną gdyż opiszę to w innym terminie, w osobnym wątku. Tu zajmę się tylko Twoim przypadkiem.

Co by było gdybyś nie napisała, że jest żonaty ? Zmieniło by sie pewnie tylko to, że namawiałbym Cię do walki.

Generalnie jak zauważyłaś "wykrakałem". Jesteś drugą osobą której obiecałem odpowiedzieć w przeciągu tygodnia, a minęło trzy ( bo mail jest z początku czerwca ). Licze na Twoją wyrozumiałość.

Zacznijmy zdanie tak jak nie powinno się zaczynać, czyli od "a więc.."
A więc, nigdy nie myślałem, że to napisze ale niestety - pierwszy raz nie tylko nie będę kogoś namawiał aby  walczył, ale powiem też, że sensu walki nie widzę żadnego.

Przeczytaj jeszcze raz swojego maila tak, jakby pisał go ktoś innny. Pewnie zauważysz pare szczegółów, pewnie poznasz złoty środek na cały ból. Tylko, że łatwo się mówi a cieżej się robi, zwłaszcza gdy coś dotyczy nas. Ja to wiem.

Po pierwsze to go nie broń. Zauważ pare rzeczy których nie chcesz dostrzec.

Piszesz, że on jest osobą zamknięta w sobie i bardzo ciężko mu mówić o uczuciach. Już go sobie wyobrażam, zapewne należy do tej grupy osób, o której zawsze mówie by ich nie lekceważyć, gdyż - każdy głupi ma swój rozum. Oni udają cichociemnych, a Ty nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.

Piszesz, że zawsze do siebie wracaliście. To chyba jednak absurd. Z wcześniejszych Twoich wypowiedzi wynika, że...to TY zawsze miękniesz i do niego wracasz. On rzecz jasna, łaskawie i ostatecznie Cię przyjmuje okazując przy tym swoją wielkoduszność ( to ironia ).

Piszesz jak wspominał, że Cie kocha, "nawet jeżeli tego nie widać i dzieki temu wracacie do siebie". A ja powiem, że brał Cie na najprostszy możliwy tekst. Nawet sie nie wysilił. Porównać to można tylko do czegoś w stylu "twe oczy lśnia jak gwiazdy" bądź "przy Twych narodzinach musiał jakiś aniołek z wrażenia spaść z gwiazd i pewnie dlatego masz takie anielskie oczy" bla, bla, bla... Ostra kaszana i nic więcej. Zaufaj mi, że gdy jeszcze w zeszłym roku szalałem po dyskotekach to nawet naiwne, średniej jakości młode siksy z zapyziałej wiochy po dwóch piwach oczekiwały większej kreatywności. Coż, takie czasy. Naoglądały się telenowali i człowiek musi sie czasem wysilić. Nie wyklucza to jednak tego, że najprościej ( gdy człowiek sie postara ) poderwać jest te tzw. zakochane romantyczki :) Ale to temat na inną okazje, na pewno kiedyś sie rozpisze o tym.

Piszesz, że jego żona zaszła w ciąże. Na szczęście wspominasz o tym, że nie wierzysz we wpadki. Ja tylko wspomne o liczbach. Cztery lata Ciebie kocha, tworzy z Toba związek i nagle "zapyla" małżonke. Aha.


Piszesz, że mówił tak : "Gdybym się nie wjebał to bym z nią nie był" Czy znowu mam wspominać o liczbach ? Chyba nie muszę. Za to mam inne pytanie. Czy ten człowiek ma Cię za jakiegos debila, że nie umie nawet nic sensownego wymyśleć? W zasadzie gdyby używał mózgu to by się nie "wjebał" ( tak na marginesie to pomylście teraz drogie Panie - wszystkie, że kiedyś Wasz małżonek tak będzie mówić o Waszym dziecku hehe Ja już mam ubaw, zaufajcie mi, że uśmiecham sie jak to pisze. No coż, przecież miłość nie wybiera hehe ). Reasumując, weź zacznij wymagać od niego szacunku bo on ma Cie albo za osobe upośledzoną albo za przysłowiową blondynkę ( bez urazy dla blondynek :D )


Piszesz o seksie - nie widze sensu sie tu rozpisywać. Wierz mi lub nie. To jedyny powód dla którego z Toba jest. Jesteś już dorosła dziewczynką, na pewno się domyślasz jak się z Toba relaksuje. A żona...wiesz, żona to ma wiele ciekawszych zajęć od ruchania sie z własnym mężem. Ty za to zawsze chętna i gotowa. Poza tym jest jeszcze jedna strona medalu. Gdy go żona wkurwi, gdy chce sie na niej odegrać to dzwoni do Ciebie. Wtedy oddajesz mu swe wdzieki jak chce i gdzie chce, a on w swojej chorej, zapyziałej i niedowartościowanej głowie snuje sobie wizje jak właśnie zranił swoją żonę. Tak się odgrywa na tej złej kobiecie. Tu nie chodzi o kontakt z Toba i celebrowanie wspólnych chwil. Jesteś tu tylko narzędziem. Skąd to wiem ? Nie pytaj. Lepiej przejrzyj na oczy.

Piszesz, że on jest chorobliwie zazdrosny. A ja napiszę, że ta historia w głowie mi sie nie mieści. W XXI wieku dobrowolnie stałaś się niewolnikiem. Bo spójrzmy prawdzie w oczy, że Ty nic z tego nie masz. Co innego jakbyś była jego żoną, dziewczyną czy córką. Ja rozumiem zależności w związkach. Ja rozumiem zazdrość - kiedyś był o tym wątek. Ale w takim przypadku ?! Łączy Was sex plus wspólne kłamstwa ( tak, tak - nie oszukujmy się, że każdego dnia wspólnie nawzajem i sami siebie okłamujecie ). Jesteś pacynką, ludzką lalka którą na sznurkach kieruje jakiś hipokryta.

Piszesz co sie stało po Twoim smsie. Czyli narobiłaś szumu, "Pan Ciele" Ci odpisał to czego nie chciałaś i wtedy niemalże Ty przeprosiłaś go za to, że żyjesz. Gdzie w tym sens i logika ? Ona jest panem i wladcą Twojego losu. Wszystko zależy od jego humoru. Pytanie tylko, czy on jest takim świetnym manipulatorem, czy Ty aż tak zaślepiona?

Piszesz o koleżankach. Nie trzeba byc alfa i omega by wysnuć wnioski, że... mają już swoje rodziny. Nie potrzebują innych problemów. Mówią Ci to co chcesz usłyszeć. Nie wczuwają się. Nie mają czasu na Twoje żale. Zaufaj mi - lepiej czasem mieć jedną osobę przy sobie, która chłodno oceni sytuacje i realistycznie spojrzy na świat, niż dziesięć innych osób, które powiedzą Ci to co chcesz usłyszeć tylko po to, by były miłe.

Ostatnich zdań komentować nie będe gdyż nawiązują do skrajnie odmiennych poglądów niż moje.

Bądźmy szczerzy. Na moje oko, to wszystko co Ci tu napisałem to Ty wiesz. Niczym Cie pewnie nie zaskoczyłem. Problem tkwi tylko w tym, że wyimaginowałaś sobie świat którego nie ma, ale w którym Ty chcesz żyć.


Rożni ludzie mają różne upodobania. Może Ciebie faktycznie kreci jego "nieudacznictwo" ( nie będę tu już mydlić oczu, dla mnie ten człowiek jest nieudacznikiem lub... świetnym manipulatorem ). Drugą sprawą jest to, że nie wszystkie kobiety nadają się na żony. Być może Ty przez całe swoje życie nadajesz sie tylko na kochanke ?

Znałem rózne historie kochanek. Czemu kobiety kochankami były ? Bo coś z tego miały. Ty oprócz zakazów, nakazów i ograniczeń nie masz zupełnie nic. Aha, no fakt, coś masz - iluzje. Taka historia jak Twoja zdarza sie raz na sto. Uwolnij sie od tego.

W dzisiejszych czasach każdy jakoś powinien myśleć o swojej przyszłości. Tak zachowują się ludzie rozsądnie myślacy. Dlatego jak idziesz na jakąś rozmowę o pracę dość czesto pada pytanie: jak Pan/Pani widzi siebie za pięć lat. Nigdy nie miałem problemu z odpowiedzią. A to dlatego, że ja dość często myślę jak chce by moje życie wyglądało. Nie mam planu w punktach na kartce. To tylko zarys. Jakiś cel.

W tym momencie prosze Ciebie, zadaj sobie takie pytanie. Jak widzisz swoją osobę za pięć lat. Przy nim ? Zaraz przed tym jak jedzie odwieźć dziecko do przedszkola czy po tym ? A może na pieluchy będziesz mu dorzucać, bo przecież Cie kocha, a teraz go nie stać a w miłości trzeba sobie pomagać. Myślisz, że już całkowicie przywykniesz i zobojętniejesz do stanowiska bycia drugą ?

Ok, wszystko da sie jakoś przeżyć. Człowiek do wszystkiego może się dostosować i przyzwyczaić. Ale na sam koniec wyobraź sobie jeszcze jedną rzecz. Tkwicie dalej w tym czymś. Ty szaleńczo za nim biegasz. Los róznie się układa. Dopada Cie choroba, potrzebujesz pomocy. Liczysz na niego. Masz nadzieje i ta nadzieja Cie dobija. Jego nie ma. Wpadnie później ( albo i nie ) z nowym rozdziałem swoich kłamstw. Gdy Ty będziesz cierpieć on będzie zajadał pyszny obiad ugotowany przez żone, następnie się pokochają. Gdy Ty będziesz cierpieć on o tym nie będzie myślał, nie będzie mieł biedaczyna po prostu czasu. W szpitalu też by Cię nie odwiedził bo... "Twój mężczyzna" nie miałby pozwolenia od swojej żony. Do "ruchania się" z Toba nie było mu potrzebne, cierpieć natomiast możesz sama. 

Zapewne gdy już poczujesz żal i smutek, samotność, ból i chorobę to on wtedy się zajwi i powie: "Słuchaj nie mogłem, ale naprawdę Cie kocham, nawet gdy tego nie widać. Wiem, że Cie ranie, może nie jestem Ciebie wart". Z Twoich oczu polecą wtedy łzy, ale jak myślisz co będziesz czuć? Co możesz czuć do człowieka któremu tak ufałaś nawet gdy wiedziałaś, że kłamie. Na którego chciałaś przelać tyle swej miłości. Dowiesz się być może wtedy jak to jest na kogoś liczyć i jak szczęśliwy może być człowiek który na nikogo nie liczy i na nikim sie wtedy nie zawiedzie. Ale czy potrzeba Ci aż takiego wstrząsu ?

Badź przez chwilę Pania i władcą swego losu i sama sobie odpowiedz na to pytanie.

Wiem, że łatwo się mówi a ciężej się robi. Ale to jest ważna dla Ciebie decyzja. I ja to wiem i Ty to wiesz...

poniedziałek, 21 czerwca 2010, pawel-polak


Komentarze
2010/06/21 15:54:42
Kopnij go w dupę, nie czekaj, aż on to zrobi.
Swoją drogą.. widziały gały co brały.
-
2010/06/21 16:07:01
A ja nie zamierzam owijać w bawełnę....zawsze byłam szczera do bólu i teraz może kogś tak szczerość zaboleć:
Koleś,poszedł na łatwiznę-za dziwki trzeba płacic a ciebie ma za darmo !Kim ty jesteś?Dodatkiem gratis ??
Tylko znajdy,najgorsze zdziry sypiaja z żonatymi facetami.
Nie wnikam czy on kocha swoją zone czy nie,czy maja problemy na tle małżeńskim.
Nie wnikam bo tak czy inaczej nadal są małżeństwem.
Najbardziej nie lubię takich kurew,które kradną kobiecie męża a dzieciom ojca.
O czym ty myslisz?jak mam ciebie nazywać??
Nie myślisz o tym jak czuje się jego żona kiedy on jest z tobą ale martwisz się sobą-zasrana egoistko.

Życzę ci tego aby cały czas traktował cię jak zero bo na to zasługujesz,życzę mu aby żona dała mu w pysk zabrała dzieci i jebnęła ci z liścia,życzę jemu zeby został z niczym i żeby tobie kiedyś ktoś ukradł męża do sypialni.


Poniosło mnie
-
2010/06/21 16:14:59
Blondilondi - zbyt emocjonalnie chyba do tego podeszłaś.

Nie rozpatrzyłaś tego, że...w pewnym stopniu jego żona sama jest sobie winna, że takiego kretyna wzieła sobie za męża. Z drugiej strony jeżeli przez tyle czasu niczego nie zauważyła to musi być nieźle ślepa.

Aha... i jak będziemy omawiać typowe związki z żonatymi mężczyznami to wtedy będziesz mogła pisać emocjonalnie o wszystkim :)

Aha... i jak na moje oko to tu nikt nikomu nic nie ukradł. On sam podjął decyzję. Dorosły człowiek z niego. Choć wiadomo, że do tanga trzeba dwojga. Prawda jest taka, że w mojej ocenie on jej poważnie nie traktuje, jest tylko po to by wyrządzić ból żonie.
-
2010/06/21 16:27:06
Za ?
-
Gość: nieidealna, 83.238.68.10*
2010/06/21 18:41:38
Naiwność to jedyne co w takiej sytuacji rządzi kobietą wszystko bierze górę nad rozsądkiem kiedy tylko pojawia się zauroczenie płcią przeciwna. Chodź osobiście nie wyobrażam sobie siebie kiedyś w związku z kimś kto już ten związek tworzy z inną (tym bardziej że to małżeństwo).
Ps. jestem na blogu od wczoraj i pochłonął mnie w całości. Szczerze to najlepsze były początki gdy było więcej wpisów z prywatnego życia typu spotkania z Magda, ale cała reszta też jest ok bo z każdej historii wyciągam jakieś wnioski, refleksje. Pozdrawiam gorąco ;)
-
2010/06/21 19:08:55
Obie są głupie,że są z tym dupkiem a z niego kawał śmiecia
-
2010/06/21 19:14:03
No właśnie SAM PODJĄŁ DECYZJĘ a żona to co??
Jak się samemu chce podejmować decyzje i robić wszystko po swojemu to sie nie chajta.
Żenić przecież też nikt mu się nie kazał.
Zresztą uważam to za idiotyzm: po co się z kimś wiązać formalnie skoro potem leci się do jakiejś debilki i się zaczyna zdradzać żonę.
Ma to sens??
Jeśli tylko ten o jakim napisałeś,że robi to aby zranić żonę to naprawdę to jest słabe- jest coś takiego jak rozwód
-
2010/06/21 20:28:27
"Mężowie dzielą z żonami obowiązki, z kochankami - fantazje."

@Blondi
Calm down :P Nie można na spokojnie komuś coś doradzić, tylko jeszcze najeżdżać i dobijać?? Ehhh....

Czasami niestety milość jest tak silna, że potrafi ludzi kompletnie zaślepić, a oni w tym momencie dają się drugiej osobie omotać. Nie widzę najmniejszego sensu tego dłużej ciągnąć.Przecież skoro nawet gdyby jakimś cudem ( w który nie wierze ) zostawił ja dla Ciebie, to czy masz chociaż ułamek szans, na to że i Ciebie by nie zdradzał. Nie mówiąc już o tanich chwytach jakie stosował i jak mocno wykorzystywał. Taki z niego trochę Master Of Puppets :/

Życzę powodzenia w odnalezieniu szczęścia u boku kogoś kto będzie kochał Cię naprawdę ;)
-
2010/06/21 20:47:17
Mi się wydaje,że dobija to ten facet i to obie kobiety a ja stwierdzam fakt.
Nie bedę mówić babce jejku jak mi Ciebie szkoda bo wcale tak nie myślę-na przyszłość pomysli 2 razy zanim pójdzie z zonatym do łóżka.
Bo skoro on zdradza żonę to i ja kiedyś zdradzi.
Ale nie powiem żeby było mi przykro z tego powodu-swoim zwierzęcym instynktem sama napikala sobie takich problemów.
-
2010/06/21 20:50:02
I jeszcze coś
On jest cwany: wybiera sobie same naiwniaczki.
Żona,która mu wierzy jak głupia albo albo jest desperatką i kochankę ,która zapewnia naiwnie,że oni baaardzo się kochają.
Śmieszne to trochę
-
2010/06/21 21:17:57
Paweł na początku prośba o skasowanie mojego komentarza w którym w nagłówku ukazało się moje ip. Będę wdzięczna, zapomniałam się zalogować a w bardzo małym mieście mieszkam i nie jest mi to raczej na ręke. A dziękuję bo wiele rzeczy sama dobrze wiem chociaż łatwo jest oceniać nie znając całości. Pisząc do Ciebie byłam zagubiona i w kropce. Teraz patrzę jeszcze inaczej. Ale każde słowo się liczy.
-
2010/06/21 21:19:26
Właśnie z tego powodu co piszecie w komentarzach jest moje twierdzenie by nie dawać się takim nabierać - oni udają tylko ofiare, a sami manipulują KAŻDY GŁUPI MA SWOJ ROZUM.

Blondi - on nie chce rozwodu, gdyby chciał to już by był po. Tu nie o to chodzi.

Sokbananowy - a ja wierze, że kiedyś może odejsc od żony ( lub żona od niego ). Wtedy pod płaszczem będzie udawać syna marnotrawnego...do czasu, aż znajdzie inna. Koleżanka będzie tylko jego zabezpieczeniem przed samotnością. Takim krótkim przystankiem, zanim rozejrzy się za czymś innym....
-
2010/06/21 21:22:13
Juz kasuje :)
-
2010/06/21 21:25:26
Blondi, chyba Cię facet zdradził :) A poza tym zdecyduj się. Najpierw opierdzielasz tylko ją, że zabrała żonie męzą, a nie bie rzesz zupełnie pod uwagę jego. A później skaczesz po wszystkich. Zdecyduj się. Dziewczyna się zakochała i uczucia wzięły nad nią górę. To nie jest tak, że biorę jej stronę. Ale dla mnie to on przede wszystkim zasługuje na rugi, bo to on zdradza. I nikt go do tego nie namawiał.
-
2010/06/21 21:27:42
Jak dla mnie gość zrobił sobie z ciebie prywatną dziwke na zawołanie na dodatek na krótkim łańcuchu, którego nie popuszcza. Jak mu sie zachce to sobie o tobie przypomina a ty siedzisz naiwna i czekasz na choć odrobinę uczuć od niego. Weź sie w garść i znajdz sobie normalnego faceta, tylko spróbuj nie rozbijać komuś rodziny przy tym
-
2010/06/21 21:37:45
justedith podpisuję się pod Twoim komentarzem.
Ktoś tu sugeruje,że zostałam zdradzone- skoro już poruszamy moje prywatne sprawy to przyznaję byłam zdradzona ,było mi zle ale wiele wyniosłam z tego i teraz wolę być chłodna w swoich opiniach niż głupia.
Fakt,że najpierw ją opierdoliłam a potem jego i wogóle wszyscy po części przyczynili sie do takiej sytuacji.
Naiwna żona nie widząca zdrady a może nie chcąca jej widzieć
mąż,który puka sobie raz tą a raz tamtą i kochanka,która użala się nas tym co ją spotkało.
A moim zdaniem to wszyscy są sobie winni i tylko ten facet ma na to wyjebane
-
2010/06/21 21:42:53
blondilondi zgadzam sie z toba, popaprany trójkącik, żyją w zakłamaniu ale widocznie tak im dobrze
-
2010/06/21 21:53:37
Ile emocji...
Ale rzeczywiście dawać tyyyle z siebie komuś, dla kogo ZAWSZE się będzie tą drugą w kolejności (nie czarujmy, ale wyżej Dziewczyno po tej drabince nie wejdziesz...)
Szkoda prądu, serca i czasu.
Nie trać ich bo są zbyt cenne i niepowtarzalne. Zrób coś ze swoim życiem, żeby poczuć się NAPRAWDĘ szczęśliwą. Bo mniemam, że od dawna tego tak naprawdę nie czułaś.
Powodzenia!
-
2010/06/21 22:27:38
"A moim zdaniem to wszyscy są sobie winni i tylko ten facet ma na to wyjebane"

Też zgadzam się z tym zdaniem.
A popatrzcie, taki niby niepozorny, taki niby zagłubiony, taka niby sierota :) - albo prawdziwy idiota, albo pierwszej klasy manipulator.
-
2010/06/21 22:36:05
raczej pierwszej klasy manipulator, się umie gość ustawić w życiu najpierw znalazł sobie jedną naiwną co nie zwraca uwagi na jego skoki w bok w zamian za status żony i święty spokój, kochanke tez sobie umiał wytresować coby sie na boku nie puszczała i jakiejś choroby nie przywlokła albo co gorsza nie puściła go kantem....
-
2010/06/21 22:40:05
Uderzyłaś w sedno.
Tego myślę, że on się panicznie boi - zdrady.
Można by to nazwać absurdem, albo prawdą - jak kto woli.
-
2010/06/21 22:48:17
teraz obie powinny sie zgadać i przyprawić delikwentowi poroże :P
-
2010/06/21 23:05:06
Ze soba ? hmmmm..może to i ciekawa kombinacja, ale mało rzeczywista.

Lepiej będzie jak w koncu zrozumieją, że nigdy nie jest za późno by wyjść z bagna.
-
2010/06/22 02:05:27
usiłowałam postawić się w sytuacji czyjejś kochanki, ale chyba nie potrafię. ale zdecydowanie doradzam Ci (jeśli cokolwiek mogę tu doradzać) wyleczenie sie z tego związku, bo jesteś zdecydowanie wykorzystywana i jeszcze wygląda jakbyś za to dziękowała
-
2010/06/22 11:28:23
Nie dziwne, że cieżko Ci było wyobrazić sobie siebie w roli kochanki. Ponieważ wiekszość kobiet enentualnie kochankami się staje, a nie, że wybierają to.

A mniejszość "po to się urodziła"
-
2010/06/22 11:30:44
Pierwszej klasy manipulator i hipokryta.
-
Gość: No jestem młodocianym mężczyzną., 81.219.57.15*
2010/06/22 15:04:36
duuuuuuużo duuuuuuuuuużo komentarzy. To ja skieruje wasze oczy na te sprawę z innej perspektywy.

Otóż, rodzice mnie kiedyś uświadomili, że człowiek nie zmienia się i nie jest szczęśliwy bo jest kochany.. Człowiek się zmienia i czuje się szczęśliwy dopiero kiedy samemu kocha.. Może się czuć z tego powodu również beznadziejnie, jeśli to miłość nieodwzajemniona - to nadal uczucia, a żyjemy dla nich..

Koleszka Mani. to moim zdaniem człowiek bez wyższych emocji w życiu..

Żona kocha jego, jeśli nie to ma swoje dziecko.

Kochanka kocha jego..

A on? Nawet siebie nie kocha.. Nie jest skrajnym egoistą. Jest bardzo zaborczy, musi mieć wszystko pod kontrolą, inaczej nie dałby sobie rady.

Wybrał sobie słabe ofiary, żeby dać radę. Wyższego poziomu trudności sobie nie wybrał, bo obawiałby się przegranej. Bycie cichociemnym może przynosić ogromne korzyści - wiem to z autopsji. Czasem, wobec niektórych zawsze - jestem taki, cichociemny.

Kiedy samemu stawiam się w takiej sytuacji mam nad drugą osobą ogromną przewagę.

Skrót : Cichy wybrał opcję najwygodniejszą, nie jest szczęśliwy, sprawia sobie iluzję władzy, żyje sobie.. Żona sprawia sobie iluzję rodziny, żyje w tym... Kochanka, iluzję miłości, nie potrafi inaczej..

Myślę, że najlepiej dla wszystkich byłoby się wziąć w garść i to zmienić. Tylko czy żona wie? Czy kochanka ma tyle siły, aby się zmienić, żeby następny związek tak nie wyglądał? Czy Wujek Mani. nie znajdzie sobie nowych naiwnych.. Czas pokaże.
-
2010/06/22 15:08:21
A więc (napisałem to specjalnie :), mamy tutaj w ramach podsumowania tak:
- mąż który se pyka na dwa fronty i leje na wszystko
- żona która przymyka oko na zdrady męża, pewnie dlatego że on zarabia całkiem nieźle, a teraz jeszcze dziecko, to za co oni przeżyją, więc lepiej siedzieć cicho (moja własna teoria spiskowa :)
- kochanka której miłość przysłoniła świat i odebrała całkowicie niezależność i samodzielność, a teraz cierpi ( jakaś karma czy coś w tym stylu)

Ehh... :/ No cóż, trochę chore, ale takie życie.. ( nie za dużo tych "()" nawiasów :)
-
2010/06/22 15:25:26
A ja obstawiam, że żona nie wie. Ewentualnie się co nieco domyśla ale zabija tę myśl w sobie. Wątpie aby miała jawnie wyłożoną prawdę na stół.
-
2010/06/22 15:41:09
Czyli albo żona jest ślepym debilem albo ...tadaaaam :)
-
2010/06/22 19:48:03
raczej nie wyobrażam sobie, zebym miala odczuwac szczęscie czyimś kosztem. Ale może to własnie swiadczy o tym, ze nie jestem urodzoną kochanką :P
-
2010/06/22 19:53:09
Zona albo nie chce sie nawet przed soba przyznac, ze wie (patrz: nie rusz g..., bo zacznie smierdziec), albo tak sie oddalili od siebie, ze juz sie nawzajem nie wyczuwaja emocjonalnie.
Autorki -Kochanki mi szkoda... marnuje sobie dziewczyna zycie. Wpadla w jakis chory uklad, z ktorego nie umie i chyba boi sie wyjsc. Kocha za bardzo i to zupelnie nieodpowiedniego faceta. Zapomniala w tym wszystkim o sobie. Stawia sie nie tylko w roli ofiary, ale tez pozwala traktowac sie przedmiotowo.
Facet najwyrazniej ma juz jej dosc (bo pewnie zmienil by model) ale jak tu odmowic, jak "kroliczek" sam i to wielokrotnie (!!!) popelnia samobojstwo, zeby wyladowac u niego na talerzu. I nawet gonic nie trzeba - troche to nudne, ale jak juz tak nalega, to mozna skonsumowac :)
A o facecie nawet szkoda pisac - typ nie reformowalny - zero zasad i slabiutki charakter.
-
2010/06/22 20:11:49
# czarnulka1012

Chyba faktycznie nie urodziłaś się by być kochanką ( choć czasem i tego się nie wybiera ) Ale czy Ci zal tej "zmarnowanej szansy" ? :)

#Monipl

Trafne uwagi z tym królikiem
I witam w gronie komentatorów.
-
2010/06/22 20:16:07
Witam rowniez :) Chyba bede czesciej bywac - spodobalo mi sie tutaj.
-
Gość: Mel, klient-lan2-167.netdrive.pl
2010/06/22 22:11:26
Witam ;)
Żona wie, ale nie wie. Sama kiedyś byłam zdradzana przez dłuższy okres czasu. Wiedziałam, ale udawałam przed samą sobą, że nic się nie dzieje. Ot strach przed stratą i nadzieja na zmianę. Głupią gąska ze mnie była i się tego nie wstydzę mimo, że nie ma czym się chwalić. Żona pewnie zachowuje się tak samo, boi się stawić temu czoła i udaje ślepą tak skutecznie, że sama siebie oszukała. Tyle w kwestii tej głupiej aczkolwiek biednej kobiety.
Co do zachowania kochanki... Jak już zgodnie wszyscy stwierdzili: zrobił z ciebie dziwkę na własność i nawet udało mu się koszta obniżyć. Przecież Ci nic nie płaci, pewnie nawet razem nigdzie nie wychodzicie (jeszcze ktoś zobaczy) więc nawet na restauracji przyoszczędził. Po prostu złoty interes ubił. Jedną boli głowa? Luzik, bzyknie drugą. Jesteś już tak zatruta tym toksycznym związkiem... Uciekaj. To, że starasz się znaleźć motywację (przecież wiedziałaś jaka będzie reakcja ludzi, świadomie albo nie chciałaś to wszystko przeczytać) to znaczy, że są jeszcze jakieś szanse. Nie daj się więcej mamić bo niedługo nawet w lustro spojrzeć nie będziesz mogła.
-
2010/06/22 22:53:26
Ja również upatruje czegoś w tym, że przecież chciałaś to wszystko przeczytać.
Oboje wiemy, że nie spodziewałaś się tu słów otuchy i tego abyśmy dalej utwierdzali Cie w przekonaniu, że wszystko jest OK.
Czyli jednak jest Ci w tym wszystkim źle.
-
Gość: ewelina, aeq44.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/07/01 17:20:28
zachowujesz sie zupełnie tak jak moja była przyjaciółka. Czemu była? a właśnie przez to że ja nie zachowywałam sie jak Twoi znajomi i nie mydliłam jej oczu.. Ona jest kochanką od dwóch lat.. facet ma zone i dziecko. podejrzewam ze puka nie tylko moją byłą przyjaciółkę, gdy probowalam jej to uswiadomic, co ona zrobiła? odwrocila sie ode mnie i opwodziala wszystko temu swojemu ruchaczowi. On tez ma ją za darmo :) nic jej nie kupuje, nigdzie nie zabiera bo przeciez ludzie nie moga ich razem zobaczyc. a bzykaja sie tylko jak on ma czas i ochote. Dla mnie to jest zalosne. Zakazywac chodzenia dziewczynie na imprezy, w sytuacji gdy facet ma zone! I to tez probowalam jej wytlumaczyc. Bez skutku. Wy chyba chcecie byc darmowymy sukami do konca zycia, a myslicie ze ludzie w miescie o Was nie wiedzą? Że ktorys wartosciowy facet sie wami zainteresuje? .. nie ma szans .. żal mi takiej zaślepionej naiwności
-
2010/07/04 23:08:20
Pawełku znów się nie zalogowałam. Zniknij mój ostatni wpis z adresem, prześlę go jeszcze raz tym razem bez adresu. Z góry dzięki
-
2010/07/04 23:09:40
Wiem,że ludzie w mieście o nas wiedzą, wiem,że jego żona o nas wie, choć może boi sobie to uświadomić. macie tylko wycinek mojej historii, tyle ile opowiedzialam w przypływie emocji i beznadziei. Nie wiecie jak zachowuję się na co dzień ja ani on. Nie wiecie czy próbowałam to zmienić ani jak doszło do tego co się między nami zaczęło. Nie masz racji Pawle napisałeś,że gdybym nie wspomniała o tym,że jest żonaty to kazałbyś mi walczyć. Czyli zmieniłoby się wszystko. Rozumiem wasze słowa i wcale nie twierdzę,że jest inaczej. Nie wiem jak będzie dalej. Już się zmieniło. Nigdy nie robiłam z siebie ani ofiary tego związku, ani nieświadomej tego co się wokół mnie dzieje. wiem jak jest i jestem świadoma. Ale nic nie dzieje się bez przyczyny, a każda sprawa ma podwójne dno. Dziękuję wszystkim za komentarze i każdą opinię.
-
Gość: poprostunitka, 88.156.174.*
2010/10/01 12:06:41
serce nie jest niestety zdalnie sterowane i ile jest winy w tym , że się zakochało w niewłaściwej osobie??
-
Gość: , d228-64.icpnet.pl
2010/11/21 19:40:47
JA
-
2011/02/06 14:38:06
jestem w podobnej sytuacji jak koleżanka, ktora dodala ten wpis. jestem w zwiazku z zonatym facetem od dwoch lat. zucalam go 3 razy. i zaluje, ze wrocilam do niego tym 3 razem. zakochalam sie. zakochalam sie na zaboj. jego zona o tym wie, ze sie spotykamy. ale to jest takie chore. wiem, ze zle robie. nasz kazdy dzien wyglada tak samo. klotnia o wszystko. nie pamietam juz dnia kiedy bylo dobrze. chce to skonczyc, chce go zostawic w cholere ale nie potrafie! to jest silniejsze odemnie! zostawiam go, ale on nagabuje, wydzwania, nachodzi i obiecuje jak bedzie pieknie, ze on mnie kocha, ze sie rozwiedzie. taka sytuacja trwa juz 8 msc. zabrania mi wychodzenia na imprezy, spotykania sie ze znajomymi, a on? nie to, ze przymykam na to oko, bo wlasnie o to dzien w dzien tocza sie awantury, potrafie mu wprost powiedziec, ze jest je**anym Ch**jem, ze ma serce podzielone na dwie czesci, ze jest oszustem. ale po nim to poprostu splywa. moi znajomi o nas wiedza, moja rodzina tez wie, ze jestem z zonatym facetem, wszyscy o tym wiedza. czasami czuje sie tak jak tutaj opisywali niektorzy, jak dziwka. ale ja go kocham i jesli ktos czul to do drugiej osoby to wie o czym mowie. chce dla siebie, dla wlasnego spokoju skonczyc to, ale to sie wyda glupie, bo nie potrafie. ze 100000 tysiecy razy mowilam mu to, ze to koniec, ale zawsze wracalam jak idiotka. a co do zony, to ona o wszystkim wie, bo znalazla mnie poprzez znajomych i z nia rozmawialam. i nie wiem jak mam z tego wszystkiego uciec!
-
2011/03/12 01:32:50
Droga beznadziejnie zakochana koleżanko :)

''I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą ''

Tym pozytywnym akcentem chciałabym zacząć, otóż moja droga to czy ten mężczyzna jest żonaty to jak dla mnie nie ma większego znaczenia, bowiem człowiek nie jest niczyją własnością ... czasami długą drogę trzeba przejść aby w końcu znaleźć tę bratnią duszę, wiele osób niestety pobiera się z czysto racjonalnych powodów co później kończy się takimi kwiatkami jak zdrady, męczarnie albo unikaniem zacisza domowego. Nie popieram natarczywych wariatek które za wszelką cenę i jedynie dla poprawienia swojego ego próbują rozwalić czyjeś małżeństwo, bo jak wiadomo mężczyzna to też człowiek i nie znam takiego co po miesiącu nacierania młodej seksownej kobiety z bujną wyobraźnią i polotem nie uległ by w końcu jej urokowi.
Musiał by chyba być z kamienia. Moim zdaniem o trzy razy za dużo go rzucałaś, już za pierwszym razem powinnaś z tym skończyć. Jak możesz być spokojna i szczęśliwa kłócąc się z nim non stop. Kobieto daj sobie spokój, nigdy nie zaznasz harmonii u jego boku bo to rozchwiany emocjonalnie człowiek, sam nie wie czego tak naprawdę chce. Zobaczysz jeśli byś do niego wróciła postarałby Cię udobruchać a później pocieszałby żonę. Jest on typowym psem ogrodnika sam nie weźmie a nikomu nie da ... przykre ale prawdziwe. Nawet jeśli by do Ciebie wrócił to ciekawe na jak długo ... no i czy był by to spokojny powrót czy kontynuacja niekończącej sie opowieści. Moja rada to ciesz sie zyciem ... zorganizuj sobie tak czas aby nie myśleć... prześpij sie z kimś kto cię pociągał zanim poznałaś palanta ... a wtedy okaże się że tak naprawdę to go tak bardzo nie kochałaś nie jest on taki idealny a tym bardziej do niczego Ci potrzebny bo u boku innego możesz być bardziej szczęśliwa. tylko twoje ego kazało ci walczyć . Twoja wielka miłość przeciwko całemu światu ( żonie, rodzinie, znajomym i kanonie kochanki).
Zadaję sobie pytanie czy jeśli więcej czasu spędzacie na chorych kłótniach ( nie mówię tu o przekomarzaniu co pobudza zmysły) niż w sypialni to czy to ma sens ?????
Kup sobie zwierzątko umów sie z kimś na randkę i zmień numer tel.
To na początek powinno Ci pomóc.
Najlepszym lekarstwem na zranione serce jest nowa miłość.
Powodzenia :)
-
Gość: Iwona, cpc2-dals6-0-0-cust461.hari.cable.virginmedia.com
2011/07/02 14:31:31
Czytam te wasze komentarze...
i teraz... to juz ...
calkiem sie rozkleilam
rycze jak bóbr...
Jestem w bardzo podobnej sytuacji do tej kobiety i wiem,ze bardzo trudno zostawic skurwysyna!!! bo? bo kiedys byl dobry,czarujacy,cieply,uczciwy,kochany...bo mialam w nim oparcie,bo czulam sie bezpieczna,bo do dzisiejszego dnia potrafi mnie rozsmieszyc (jesli tylko chce), bo mielismy tyle wspólnych spraw...i uwielbiam jego zapach... i zawsze powtarzal,ze jestem najsexowniejsza kobieta na swiecie i przez prawie 30lat wyznawalismy sobie milosc niemalze codziennie...na rózne sposoby.
Kiedy zdradzil mnie z ta pierwsza dziwka, nota bene mlodsza od naszej córki, powiedzial,ze ona go nawet nie pociaga fizycznie...byl z nia 3miesiace i zawsze kiedy chce mnie zranic,mówi,ze to byla najwieksza milosc jego zycia...
Bo ja jestem po tej drugiej stronie...nadal jestem jego zona...nie odeszlam wtedy...nie mialam sily... a teraz? teraz czuje sie jak zbity pies,którego mozna kopac i ranic...
i jestem coraz slabsza...zapomnialam juz co to poczucie wlasnej wartosci.
Dziwki sie zmieniaja a ja tkwie w tym chorym zwiazku... i "zbieram okruchy z panskiego stolu" ,bo? ...bo kiedy mnie przytuli, kiedy powie kilka cieplych slów,bo kiedy sie kochamy lub wychodzimy gdzies razem... jestem szczesliwa, bo spokojnie moge zasnac tylko w jego objeciach, bo ciagle nie moge uwierzyc w to,ze jakas inna kobieta moze byc dla niego wazniejsza...ze woli z nia spedzic czas a nie ze mna...
Nienawidze tych dziewczyn
ale wiem,
ze ta która napisala do Ciebie ten list,Pawelku...
ona czuje to samo co ja...
Niektórzy ludzie chca miec druga osobe tylko dla siebie,na wlasnosc...tez bym chciala... przez wiele lat wydawalo mi sie to naturalne,przeciez zawsze tak bylo,a teraz... teraz od 3 lat godze sie na ten koszmar, moge odejsc... tyle,ze ja... nie potrafie bez niego zyc... bylismy jak "pszczólki-nierozlaczki",maz nigdy nie byl wobec mnie wulgarny,szanowalismy sie nawzajem, a teraz kiedy ma jakas panienke na boku... zdarzylo sie ,ze mnie uderzyl... a ja nadal czuje sie przy nim bezpieczna. Ironia...prawda?
Tylko,ze kiedy zrywa taki zwiazek znowu jestem jego sloneczkiem...
Nie pobralismy sie z racjonalnych powodów...pobralismy sie z wielkiej milosci.
Wiem.Juz mnie nie kocha tak jak kiedys.Ale ja ciagle mam nadzieje.
To nadzieja trzyma nas przy chorych zwiazkach. Nadzieja na to ,ze bedzie jeszcze tak dobrze i tak cudownie jak kiedys.
-
Gość: karolina , ,, 178.180.25.12.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/07/28 16:42:50
Chciałam powiedzieć autorce wpisu, że nie jest sama... takich związków jeśli tak to można nazwać, może raczej relacji. takich historii ...jest wiele. Ja sama też należe do takich osób, kobiet- kochanek choć ja nie nienawidzę tego słowa. Ja jestem z żonatym od prawie pięciu lat.i po tych pięciu latach ostatnio coraz częściej zaczynam tracić nadzieję, że z nim będę mogła ułożyć sobie życie tak jak inne moje koleżanki i znajomi. Kochamy się po tych pięciu latach bardziej niż kiedykolwiek. Tylko że z biegiem czasu zaczyna do ciebie docierać masz złe dni i momenty że nigdy nie będzie "normalnie" jak u innych. Są plany, obietnice o zostawieniu rodziny ale nie teraz, nic nie mam,y trzeba przygotować i siebie i innych. Ale na to nigdy nie ma i nie będzie dobrego momentu. I myślę że jeżeli naprawdę był by pewien to podjął by choć najmniejsze kroki żeby zostawić swoje życie.
Ja też nie potrafię się uwolnić. Kiedyś miałam za nic kochanki ale jak czegoś nie przeżyjesz to nie wypowiadaj się na ten temat tyle wiem. Mysłałam zawsze że to są tylko takie typowe układy zonaty i jego dziewczynka od przypadku do przypadku tylko sex i już ,ZE ludzie nie mogą nic czuć. ALE to nie jest i nigdy nie był typowy układ. TO nie jestem ja. To była i jest miłośc praktycznie od początku.Tak musiało być. Nie było zadnych podchodów uwodzenia pustych słówek...z jedną róznića że on był żonaty i dlatego ja nie chciałam, unikałam uciekałam wmawiałam sobie że nic nie czuje.Miała być tylko znajomość przyjaźń a wyszła całkiem niezła miłość. Dlatego że kochasz musisz cierpieć. Ja gdybym nie kochała nie była bym z żadnym człowiekeim.I tylko dlatego że kocham to jestem tylko że jest zajęty ma swoje życie ale ja chciałabym spędzić z nim resztę życia ale... Jest za dużo tych ale...Jedno wiem to nie jest takie proste jak się większości wydaje związki z żonatymi partnerami są bardzo rózne.nie można wszystkich wkładac do jednego worka.. tak nie ma. Moim grzechem jest to że bardzo kocham człowieka który ma obrączkę choć nie na palcu...Ten człowiek właśnie powtarza mi że papierek się nie liczy że liczy się tylko uczucie..Tak tylko że taki papierek podpisany kilkanaście lat temu przekreśla zawsze czyjeś życie...

-
2011/12/23 00:10:35
Nie wiem od czego zacząć, otóż jestem w szoku!
To wszystko co tu przeczytałam wydaje mi się takie realne, tak jak bym siebie słyszała! Nigdy nie sięgałam po rady do sieci lub przyjaciół bo stwierdziłam że to jest moja prywatna sprawa. Jednak pokusa jest silniejsza...Owszem liczyłam na to że to sie skończy kiedyś.. myliłam sie. im dłużej to trwa tym bardziej się nasila.Nie moge nadziwić sie że aż tyle kobiet tak żyje. Jednak daje sobie z tym rade...mam pod kontrolą swoje emocje, nie powiem że ze mnie twardzielka, czasami potrafie z tego powodu płakać ale jak już sie rozmaże to szybko sprowadzam sie na ziemie.Same wiedziałyście w co się pakujecie?? Czy aby tego nie wiedziałyście? Musicie odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań. i zobaczyć co tak na prawdę Was boli. Widocznie model rodziny
mąż+ żona+dzieci > kochanka.- już jest obalony? nie oszukujmy się.Teraz coraz wiecej par żyje bez małżeństwa! ludzie bedą zdradzać, zdradzają i bedą zdradzani. i nie mówie tylko tu o płci męskiej, współczesna kobieta dawno juz wykreowała własny tryb życia, potrafi sama zadecydować o własnym losie. Nie tylko na tle zawodowym, chodzi mi również o wybór mężczyzny. Wiekszość z Nas co jestem z tego bardzo dumna sama wybiera kto będzie jej przyszłym facetem. Nie ulega staremu podejsciu" on musi podjąć decyzje" ! Także w garść! Można przecież kochać na kilka sposobów
-
2011/12/23 00:29:29
as
-
Gość: , user-31-174-233-195.play-internet.pl
2012/06/29 13:42:58
Moja ciotka też była kiedyś w takim związku z żonatym - godziła się na taki układ przez 7 lat.. Na początki on mówił,że może weźmie rozwód ale jeszcze nie teraz. Na dodatek jego żona wiedziała o mojej ciotce,znały się z imprez.. Mimo to ani żona ani on nie wzięli rozwodu do dziś . Nie wydaje mi się,że się kochają. Są ze sobą raczej z wygody. On dalej ją zdradza,ale tym razem nie z kobietą :) :) A to Ci psikus :) :) Ciekawa jestem czy dalej jesteś z tym mężczyzną, jak Ci się wiedzie ? Jeśli zaglądasz jeszcze tu od czasu do czasu to napisz :) Pozdrawiam
-
Gość: , 176-96-175-113.net.meganet.net.pl
2012/08/03 20:43:16
Życzę wszystkim kochankom aby po założeniu rodziny znalazły się jakieś s.ki które będą się ruchać z waszymi mężami,Tego życzę wam z całego serca wredne ,głupie babsztyle,Wtedy dopiero zrozumiecie co robiłyście innym kobietom i im dzieciom.Obecnie sama obserwuje takie przypadki gdzie kochanka rozbiła rodzinę ,związała się ze zdrajcą a teraz została sama z 3 dzieci.I wiecie co?wcale jej nie żałuję ,bo ona miała to w dupie jak sama takie rzeczy robiła.Teraz znalazła się jej zastępczyni i dokładnie robi jej to co ona kiedyś innej kobiecie.No i jak się ona teraz czuje?Już nie jest taka wyszczekana jak co niektóre kochanki tutaj ,was też to czeka!!!
-
Gość: birmii, 213-92-204-214.serv-net.pl
2013/05/16 09:45:47
Witam
Przeczytałam z zaciekawieniem cały ten blog, i powiem, że odpowiedz Pawła bardzo mi się spodobała. W jaki sposób podsumował cała tą historię. Nikt z nas do końca nie wie jaka jest prawda, chyba tylko sam Pan...który ma zonę i dziecko i kochankę. sama o mało co nie wplątałam się w podobną sytuację. właśnie jestem na etapie zapominania ( chodź nie jest to łatwe i trwa już długo)..... i mimo, że kocham tego drania... wiem, że muszę zapomnieć....bo nie mam szans by walczyć o niego... Kochane koleżanki nie dajcie się zaślepić...bo miłość jest naprawdę ślepa...lokujcie swoje uczucia tam gdzie zostaną docenione i odwzajemnione!!! bo to jest najważniejsze!!! Mnie też nie jest lekko..... leczę rany....ale czas zrobi swoje i wszyscy dobrze to wiemy....
Pozdrawiam
-
Gość: , 193-239-37-114.ksi-system.net
2013/05/27 17:26:05
DZIWECZYNY , KOBIETY

NA MILOSC BOSKA!!!!!!!!!

-
Gość: , 193-239-37-114.ksi-system.net
2013/05/27 17:28:04
DZIEWCZYNY,

NIE MA SENSU BYC Z KIMS CO GRA NA DWA FRONTY, WIADOMO ,ZE TO ZAWSZE SPOTKA TEZ TA DRUGA KTÓRA STAŁA SIE POTEM PIERW
-
Gość: , 193-239-37-114.ksi-system.net
2013/05/27 17:38:06
DZIEWCZYNY,

JEST JEDNA KWESTIA KAZDY CZŁOWEIK MA PRAWO DO NORMALNEGO ZWIAZKU, CZUCIA SIE SZANOWANA OSOBA, TWORZENIA RODZINY,

TO TAK JAKBYS CHCIALA WYSKOCZYC Z SAMOLOTU DZIURAWYM SPADOCHRONEM....OWSZEM MASZ EKSTREMALNE PRZEZYCIA ...NIE CZUJESZ POCZUCIA BEZPIECZENSTWA W TWOJEJ RELACJI JEST ZAWSZE DOZA NIEPEWNOSCI I SAMOTNOSCI....ALE NA KONCU UPADASZ NA TWARZ...ROZBIJASZ SIE O KAZDA CZASTCZKE SWOJEGO CIALA I ZAGUBIONEJ DUSZY...ZAPISZ SIE NA SPORT EKSTREMALNY ...ALE NA ZWIAZEK STAWIAJ NORMALNY ..JESLI CHCESZ ZYC W GODNOSCI I ZDROWIU PSYCHICZNYM I FIZYCZNYM DŁUGO.


DZIEWCZYNY OSTRZEGAM WAS...JESLI W KONCU ON BEDZIE Z WAMI WASZ UKŁAD SIE ZMIENI A POTEM ROZPADNIE, ZAWSZE BEDZIE JEGO PRZESZŁOSC W NIM A TY NA SKRAJU SWIADOMOSCI BEDZIESZ CZULA SIE ZLA KOBIETA CHOC BYC MOZE DOWARTOSCIOWANA BO WYGRANA ...ALE W ISTOCIE TO PRZEGRANA KOBIETA ...DZIEWCZYNY DROGIE TO NIE MA SENSU, KAZDA KOBIETA POWINNA ZNAC SWOJA WARTOSC TYLKO WTEDY BEDZIE ZYŁA W POCZUCIU NORMALNOSCI, A JESLI NIE ZNA SWOJEJ WARTOSCI TO NIECH ROZWIJA POCZUCIE PEWNOSCI SIEBIE...ALE NIE TAKIMI METODAMI...I POWTARZAM JAK JEST FAGAS TAKI ZAKOCHANY W TOBIE ALE NIE MOZE ZOSTAWIC...TO NIECH CI KUPI MIESZKANIE....NA CIEBIE....W KTÓRYM ZA KILKA LAT ZAMIESZKACIE... A TY WTEDY POCZEKASZ.... ZOBACZY KAZDA Z WAS JAK MU SZYBKO CHECI OPADNA...JAK POSZUKA KOLEJNEJ SZYBKIEJ , ŁATWEJ I NAIWNEJ KOBIETY

!!!!!!! D Z I E W C Z Y N Y G Ó R A N I E D A J C I E S I Ę !!!!!!!!!


-
Gość: , 193-239-37-114.ksi-system.net
2013/05/27 17:45:11
KURCZE MAC,

CZYTAM TE KOMENTARZE I POWIEDZCIE MI DROGIE ...TRZEBA NAJPIERW KOCHAC SAMA SIEBIE ...DOPIERO WTEDY KTOS NAS POKOCHA...


JAK MOZNA KOCHAC KOGOS KTO NAS RANI I NIE CHCE DLA NAS DOBRZE.....
TO TAK JAK ON BY MIAŁ 2 CUKIERKI A TY ZADNEGO....
MEZCZYZNA KTORY JEST WART TO TAKI KTOREGO NIE JEST W STANIE NIC ZŁAMAC.

JESLI PEKA TAKI SMIECIUCH I ZDRADZA ZONE TO WIADOMO, ZE I CIEBIE BEDZIE ZDRADZAŁ I ZDRADZA CIE Z NIA W DOMU,ZEBY ONA SIE NIE DOWIEDZIALA O WAS, BYC MOZE WYLACZA TEL,LUB MA DWA :)

DZIEWCZYNY NIE DAJMY SIE , NIECH NAM FACECI LIZA STÓPKI NIM COKOLWIEK DOSTANĄ TYLKO WTEDY NAS BEDA SZANOWAC
-
2013/09/26 22:46:30
Witam...
od jakiegoś czasu zaczęłam spotykać się z żonatym , starszym od siebie o 10 lat mężczyzną..Nasze spotkania były rzecz jasna wręcz nieprawdopodobnie urocze i czułe..rozmowy godzinami o wszystkim i o niczym czułe pocałunki,wzajemne wspieranie się, pocieszanie, przytulanie... Na szczęście do niczego że tak powiem "większego" między nami nie doszło, ponieważ on zawsze tłumaczył, że wszystko zależy ode mnie jak sytuacja się dalej rozwinie. Dzięki Bogu trafiłam na to forum, przeczytałam wszystkie komentarze, listy oraz wypowiedzi na innych portalach. Uwierzcie dziewczyny, że poczułam ogromną ulgę i że zakończyłam te spotkania, które prędzej czy później wiadomo jakby się skończyły.. Dziękuje tym wszystkim, którzy tu się wypowiedzieli, dziękuje za rady i opinie!!!! A wszystkim kobietom/ dziewczynom które mają zamiar wiązać się z żonatym- odradzam.. Naparwdę wyrzuty sumienia prędzej czy później się odezwą i jak to się mówi "oliwa sprawiedliwa zawsze na wierch wypływa"..Pamiętajcie że nie myśli się tylko o sobie... Zdajcie sobie sprawę, ile osób będzie cierpiało tylko przez to, że wam jest tak "nieziemsko dobrze".. Jeśli facet mówi, że źle mu z żoną, że się z nią nie dogaduje- to niech po prostu ją zostawi a później niech szuka szczęścia w ramionach innej kobiety... Wszystkim jeszcze raz dziękuję!!! To w dużej części wasza zasługa, że się opamiętałam i w odpowiedniej chwili powiedziałam sobie STOP, mimo tego że facet płakał przy mnie jak dziecko kiedy to mówiłam.. Naprawdę czasem warto się zastanowić i pomyśleć również o innych a nie tylko o sobie.. dziękuję!!!
-
2014/01/12 12:21:52
Witam wszystkich na blogu. Dziękuje Pawle za wszystkie słowa prawdy. Mam 34 lata i w związku z żonatym mężczyzną jestem od 26 roku życia. On jest starszy ode mnie o ok 15 lat. Poznaliśmy się w pracy i tam wszystko się zaczęło. wspólne wyjazdy, wspólne chwile, czułe słówka itd. Z czasem wszyscy w otoczeniu wiedzieli o nas. Po trzech latach związku on porzucił pracę. Zapewne żona mu kazała. Jeszcze rok utrzymywaliśmy kontakt ze sobą. Bardzo bolało rozstanie. Odsuwał mnie od siebie powoli. Zabraniał kontaktu ze sobą. Znajomi mówili ŻYJ WŁASNYM ŻYCIEM, NIE JEGO!!! Ja go wciąż kochałam, ale za namową przyjaciół zaczęłam się spotykać z rówieśnikami. Zakochałam się ponownie. Niestety bez wzajemności. Widocznie taki jest mój urok. Postanowiłam żyć dla siebie. Nie dla innych. Przeprowadziłam się do nowego miejsca. Pech sprawił, że spotkałam JEGO. Niewinna rozmowa o tym co słychać. Krótkie spotkanie przy kawie u mnie. Chciałam mu pokazać, że jestem silna i że nie obeszło mnie jego odejście. To był mój ogromny błąd!!!. Zaczeły się znów telefony, prośby o spotkania. Coraz częściej dochodziło do niby "przypadkowych" spotkań. Wszystko co się działo było prowokowane przez niego. Zapewniał mnie że chce być moim przyjacielem, że nigdy nie przestało mu na mnie zależeć. Dziwiłam się w końcu nie widzieliśmy się 3 lata. Byłam uparta i nie pozwalałam na widywanie się ze mną. Dzwonił do moich przyjaciół by zorganizować wspólny wyjazd i koniecznie mieli mnie zaprosić. Doszło do takich sytuacji gdzie czekał na mnie pod mieszkaniem kiedy nie chciałam się z nim spotkać. Z czasem uwierzyłam mu i uległam. Miałam na ukończeniu prace w mieszkaniu. Pozwoliłam sobie pomóc. Teraz siedzę w tym po uszy. Widzę, że znów zaczyna mną manipulować. Wygodnie mu u mnie bo nie ma teraz oczu współpracowników skierowanych w nas. Nikt nie będzie plotkował i żona się nie dowie. Obawiam się, że to zajdzie za daleko. Chce z tym skończyć, ale widzę jakie to trudne. Żałuje tej pierwszej kawy u mnie. Chciałam pokazać jak jestem silna a on znów zaczyna robić to samo. Chce bym była jego kochanką. On wszystko o mnie wie i tak szybko nie odpuści. Jestem w tym osamotniona i boje się że nie dam rady tak dalej.
-
Gość: Dorota, aaor70.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/01/13 18:56:51
Dobrze że można poczytać o podobnych problemach innych ludzi, daje to możliwość spojrzenia z dystansem na własny problem. Od 2,5 roku jestem w związku z żonatym mężczyzną i też cały czas wierzyłam w obietnice wspólnej przyszłości. Wierzymy w to w co chcemy wierzyć. Dziś wiem, że wymówki typu "nie mogę jej tego zrobić, mogłaby sobie zrobić krzywdę, nie zniosłaby tego, a co z dzieckiem?" są tylko wymówkami i zawsze znajdą się inne . Już wiem że jak by chciał i kochał to by mógł . Nie chcemy się tylko przyznać do tego że ktoś z nami jest bo mu dobrze ale nie na tyle by wziąć rozwód i zburzyć swoje zakłamane, aczkolwiek wygodne i już poukładane życie.
-
Gość: amila, 188-192-236-96-dynip.superkabel.de
2014/07/21 19:03:26
malzenstwo to tylko papierek czego sie ludzie czepiacie,tak jest na calej Kuli ziemskiej wielkie mi halo
-
2014/09/22 21:48:48
Witam. Mam na imię Piotr. Widzę, że wątek jest już dość stary, jednak jestem ciekaw jak rozwinęły czy zakończyły się Wasze historię. Ponieważ nie do końca podoba mi się Wasze, aż tak krytyczne podejście do kochanek i zdradzających chciałbym opisać moją sytuację z perspektywy zdradzającego.
Moja sytuacja jest chyba jeszcze bardziej skomplikowana niż opisane przez Was. Od 2 lat jestem żonaty z - 12 lat ode mnie młodszą kobietą. Zamieszkujący ze sobą związek tworzymy od 3 lat. Od początku byliśmy szczęśliwą parą. Ja zakochałem się od pierwszego wejrzenia i zabiegałem o żonę, jej przyszło to trochę później ale za to wiem, że uczucia są na pewno szczere. Problemem jest to, że w tym samym czasie co żonę poznałem tą drugą. Nigdy wcześniej nie byłem sobie w stanie wyobrazić, że można kochać 2 kobiety jednocześnie i podejrzewam, że nikt komu się to nie zdarzyło nie jest w stanie mnie do końca zrozumieć i nie powinien się wypowiadać krytycznie. Druga, jeszcze parę lat młodsza, to niestety siostra żony. Od początku wiążąc się z żoną, wiedziałem, że też kocham tą drugą. Zawsze spędzałem z nią dużo czasu, rozumieliśmy się lepiej niż z żoną, mamy wiele wspólnie przegadanych nocy, kiedy żona już spała. W momencie zawierania małżeństwa wmówiłem jednak sobie, że druga jest zbyt młoda, że nie mogę jej komplikować życia i aby jakoś wytrzymać z zakazanymi uczuciami pokolorowałem ją sobie na siostrę. Przez jakiś czas tak wytrzymywałem. Ciągle często się widywaliśmy, nadal były przegadane noce, siostra niejednokrotnie towarzyszyła mi w podróżach służbowych, zdarzało się, że spaliśmy w jednym łóżku, czasem przytuleni ale hamowałem się i do niczego nie doszło. Zmieniło się wszystko 6 miesięcy temu, kiedy sami spędziliśmy pod jednym dachem ponad tydzień czasu. Poczułem, że nie dam rady. Ona dłużej miała opory niż ja, dręczyły ją wątpliwości, wyrzuty ale ja zrobiłem kolejny krok i następny, następny... Staliśmy się kochankami w pełnym tego słowa znaczeniu. Przez kolejne miesiące przeżyłem najlepsze chwile swojego życia. Nie spotykaliśmy się na seks... Oczywiście też był jako dopełnienie ale nie o to chodziło. Wreszcie poczułem, że jestem pełnym związku, gdzie nie było ani razu kłótni, gdzie łączyło nas wszystko od rytmu dnia począwszy, przez zainteresowania na kosmicznym seksie skończywszy. Wystarczaliśmy sobie za wszystko. Potrafiliśmy przez tydzień siedzieć w lesie i nie widywać ludzi, kiedy mieliśmy problem z autem potrafiliśmy przejść w 1 dzień na piechotę 40km, albo jechać na kupę kilometrów na 1 rowerze. Nic nie przeszkadzało ani mi ani jej. Z żoną nigdy nawet bym sobie tego nie próbował wyobrażać. W końcu jednak zaczęły pojawiać się problemy. Żona zaczęła coś podejrzewać a w jej podejrzeniach utwierdzało ją otoczenie, które chociaż nic nie wiedziało jednak trzeźwo kalkulowało to co widzi. Z drugiej strony u drugiej zaczęły się pojawiać wątpliwości, że zawsze będzie drugą... Z żoną unikałem w tym czasie seksu jak ognia (paradoksalnie czułem, że zdradzałbym kochankę), to jeszcze bardziej utwierdzało ją w przeczuciach. Któregoś razu gdy kolejny raz wysłuchałem wątpliwości mojej dziewczyny i kiedy ona aby odreagować spotkała się beze mnie ze znajomymi, później jednak przysłała mi smsa abym do niej dołączył, natomiast żona przeczuwając co się dzieje niemalże siłą zatrzymała mnie w domu zrobiłem największy błąd życia... Przyznałem się. Tak bardzo pragnąłem wyjść z domu do mojej kochanki, że przyznałem się licząc, że żona mnie po prostu już nie będzie chciała widzieć.
Dalszy scenariusz to istne piekło... cdn...
-
2014/09/22 21:53:46
Dalszy scenariusz to istne piekło... Reakcja żony była jednak zaskakująca. Po chwili płaczu i rozpaczy (brania na litość abym tylko nie wyszedł), stwierdziła, że chce ratować związek za wszelką cenę a całą złość skupiła na siostrze. Ja aby uratować na ile się da, siostrzane stosunki (tu mój kolejny błąd), wziąłem całą winę na siebie, broniąc kochanki i tłumacząc żonie , że gdyby nie moje postępowanie to nigdy do niczego by nie doszło, że to ja ciągle napierałem itp. Okazało się, że byłem na tyle przekonujący, że uwierzyła w to żona i zawarła przymierze z siostrą, przedstawiając mnie jej z najgorszej strony, wymyślając na mnie najgorsze historie a tamta przynajmniej częściowo w to uwierzyła i przestała się do mnie odzywać. W tym momencie straciłem obie. Żonę bo miałem jej tak strasznie za złe, że nastawiła przeciwko mnie najlepszą osobę jaką w życiu spotkałem i jej siostrę bo uwierzyła. Odzyskanie mojej cudownej partnerki zajęło mi około 3 tygodnie. Uciekliśmy na jakieś 2 tygodnie, zerwaliśmy kontakt ze światem. Jednak w końcu trzeba było wrócić do obowiązków i rzeczywistości. Moja żona tworzyła nam piekło. Robiła wszystko abyśmy tylko nie mogli być razem. Manipulowała jak się tylko dało, straszyła izolacją od dzieci, zniszczeniem nas itp., jednocześnie zaczęła zaniedbywać dzieci co stało się wręcz niebezpieczne i skończyło się nawet wizytą z dzieckiem na w szpitalu izbie przyjęć (zostałem wtedy ściągnięty do domu). Zarówno jak jak i moja partnerka strasznie znosiliśmy to psychicznie. Ja w końcu poczułem się słaby, ogarnęły mnie chwilowe wątpliwości i powiedziałem mojej partnerce, że musimy skończyć bo boje się o dzieci, bo żona nam nigdy nie da spokoju. Widziałem jak ona cierpi i dla mnie kolejne dni w domu przy żonie to był koszmar. Czułem, że zrobiłem największy błąd w życiu.
Po kilku dniach próbowałem to naprawiać ale chyba pozostałem bez szans. Siostry jakoś się dogadały a ja się męczę. Ratuję się ucieczką jak najdalej od domu. Zacząłem za dużo pić i nie wiem co będzie dalej. Pewnie powiecie, że jak się broi to tak się ma. Ale co ja poradzę, że miałem za dużo uczuć, że to silniejsze ode mnie.

---

---

stat4u

Blog aktualizowany nawet kilka razy dziennie. Zaglądaj więc często.

pawel-polak@gazeta.pl

---

---